Cześć jestem Basia i… borykam się z nadwagą 😉

Tak, dziś będzie dość osobiście… dlaczego? Ponieważ DECYZJA ZOSTAŁA PODJĘTA!
A że doskonale wiem, iż walka z nadwagą, droga do formy i do zmiany nawyków żywieniowych nie jest łatwa. Postanowiłam się tym z Wami podzielić.

Część z Was mnie doskonale zna. Aczkolwiek część nigdy nie widziała mnie na oczy mimo, że pracuję w Trener Proforma od 2013 roku 😉

Jestem niczym Yeti, niby nikt nie widział ale każdy o nim słyszał. 😉 Nie jestem trenerem ani dietetykiem. Jestem człowiekiem od wszelkiej biurokracji…

Z moją formą bywało różnie, każdy z trenerów oferował pomoc ale…. Moje niezdecydowanie i miliony wymówek zawsze wygrywało 🙁

Opowiem Wam w skrócie, jak z tą moją nadwagą było 😉

Pracuję w Trener Proforma od 2013 roku, a w zasadzie od końca 2012.

Tak naprawdę, to zawsze borykałam się z nadwagą. Rok po urodzeniu pierwszego dziecka tj. w 2012 roku postanowiłam się odchudzać. Oczywiście na własną rękę. Wszelkie diety dukana, tabletki na zahamowanie apetytu, całkowite wyrzucenie z jadłospisu cukru i tłuszczu oraz trening 5x w tygodniu po ok 3h. To wszystko spowodowało, że w szybkim tempie schudłam 27kg. Wydawało mi się, że jest ekstra mimo, że wiele bliskich mi osób mówiło, że już mam skończyć i że chyba nie tak to powinno wyglądać. Po chwili zauważyłam na szczęście co dostałam „w gratisie”:

  • zaburzenia gospodarki hormonalnej,
  • totalne zmęczenie organizmu, które dosłownie było widać na twarzy,
  • brak siły,
  • problemy o podłożu psychicznym (przykładowo zjedzony kawałek czekolady powodował takie pokłady strachu, że natychmiast zmuszałam się do wymiotów)

Oraz wiele innych rzeczy, których nie pamiętam bądź zwyczajnie nie chcę pamiętać.

Takim sposobem zaczęłam znów jeść więcej… jak poczułam znów smak czekolady itp. To niczym narkoman chciałam więcej i więcej… i tak szybko kilogramy wróciły i zostały ze mną znów na długo.

Po konsultacji z naszymi trenerami, doskonale zrozumiałam co było nie tak w moim odchudzaniu i jak ważne jest powierzenie tej strefy fachowcom.

Niestety moja silna wola poległa na długo, mimo szczerych chęci pomocy moich kolegów i tak przez kolejne lata żyłam sobie dalej z nadwagą, a moja masa ciała wahała się w okolicach 78-85kg.

W 2019 roku zaszłam w drugą ciążę i tu to już w ogóle dałam sobie upust i rooosłam do 105kg.

Ostatnią z moich wymówek jak się domyślacie była ciąża… ale od urodzenia mojego drugiego dziecka minęło ponad półtora roku 😉 a ja mimo, że pracuję z wspaniałymi dietetykami i trenerami i mam wszystko na wyciągnięcie ręki, to nie zrobiłam z tym nic.

Ale koniec!!

Od dziś systematycznie, na naszym FB (link) będę relacjonowała swoje postępy, wzloty i upadki. Przynajmniej raz w tygodniu dostaniecie ode mnie info jak mi idzie 😉

Jesteście ciekawi czy mi się uda i jak ta droga będzie wyglądała?

A może chcecie podzielić się swoją historią lub dołączyć do mnie?

Dajcie znać w komentarzu na naszym FB 😉

Trzymajcie kciuki!